Bo Szajna robił TEATR, a Grotowski – PARATEATR.
Zastanówmy się do czego i dlaczego nazwa TEATR była mu potrzebna. Dlaczego nie nazwał tego co robił inaczej.
Bo jak się wydaje Grotowski w początkach swoich poszukiwań w ogóle nie rozumiał istoty teatru, i nie o TEATR mu szło.
Odpowiedzcie sobie sami na pytanie: Czy owe poszukiwania, które prowadził Grotowski z „aktorami” pod pozorem? zaangażowania widza w proces twórczy aktora, były teatrem czy rodzajem psychoterapii nie dla widza, lecz dla „aktorów”? Dla gromadki ludzi, którzy wzajemnie się inspirując rozwijali „własne wnętrza” w zasadzie nie interesując się NIERUCHOMYM widzem. Czy widz w tym „teatrze” był Grotowskiemu do czegokolwiek potrzebny?
Widz siedział na podłodze lub drewnianych ławkach w bliskości pozwalającej poczuć zapach potu podrygujących przed nim „aktorów” pełniących misję „pracy ciałem” i poszukiwał TEATRU zupełnie nie w tym, co mu Grotowski oferował.
Cdn…

