Wrócimy na chwile do tego, co napisałem wcześniej, bo w tym miejscu konieczne jest WYRAŹNE zdefiniowanie tego CO TO JEST TEATR, co go konstytuuje i co wyróżnia od innych dziedzin sztuki i innych podobnych formą aktywności człowieka.
Zatem pokrótce podsumujmy:
- Teatr to taka dziedzina ludzkiej aktywności artystycznej, której zasadą jest PRZEDSTAWIENIE – trwająca w czasie relacja pomiędzy dwoma uczestnikami, pomiędzy aktorem i widzem.
- Oczywistym jest, że dla istnienia Teatru nie jest konieczna ani scenografia, ani muzyka, ani też tekst literacki! – które spełniają rolę służebną wobec tego KONTAKTU.
- Zapewne istotne dla Teatru jest zamierzona powtarzalność! przedstawienia . Można sobie wyobrazić jednorazowe działanie artystyczne, z użyciem środków teatralnych, jednakże wówczas mamy do czynienia z WIDOWISKIEM, a to dlatego, że w Teatrze z Przedstawienie na Przedstawienie aktor w wyniku kontaktu i z widzem i z własnym doświadczeniem, artystycznie dojrzewa.
- Dzieckiem Teatru jest KINO, gdzie inaczej niż w Teatrze aktor nie występuje przed widzem „na żywo” lecz jego kreacja jest zarejestrowana za pomocą techniki filmowej.
- Zatem w Teatrze, żywy aktor występuje przed równie żywym widzem i z tego kontaktu wynika /powinno wynikać/ misterium teatru – przekazania widzowi tego, co jest powodem wystąpienia aktora.
- Jak wcześniej wspomniałem, teatr jest osadzony wyłącznie w sferze profanum.
- Wszelkie działania przywołujące sacrum to nie Przedstawienie – to LITURGIA.
cdn…


Z tego, co obiło mi się o uszy, Grotowski za teatr uważał spotkanie dwojga ludzi. Czyja arbitralna definicja jest lepsza?
Teatr jest osadzony wyłącznie w sferze profanum? Hmm… a początku teatru? Czyżby grecki teatr nie był teatrem właśnie dlatego, że był powiązany ze sferą sacrum?
Z tego, że ktoś coś UWAŻA, nie wynika nic więcej ponad to, że on tak UWAŻA.
Doprawdy nic nie poradzę, iż p. Grotowski nie rozumiał TEATRU, lub rozumiał doskonale, że w TEATRZE miał niewiele do powiedzenia, zatem rozpoczął pracę nad “środkami teatralnego wyrazu” arbitralnie nazywając swoje działanie TEATREM //z dodatkiem Laboratorium – zatem domniemuje, iż doskonale wiedział, że sprawa “śmierdzi”//.
W sprawie sacrum namawiam do ponownego – uważnego – przeczytania powyższego wpisu. Również namawiam do zastanowienia sie nad istotą sacrum choćby posiłkując się definicją z wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sacrum .
Zachęcam też, do uważniejszego przeczytania wpisu Grotowski cz.2 i Grotowski cz.3 tam znajdziesz odpowiedź na swoje niepokoje związane z teatrem greckim.
Pozdrawiam
Tutaj jest wywiad z osobą o wiele ode mnie kompetentniejszą (uczyła mnie kiedyś). Jak widać teatr od początku był związany z tzw. sacrum.
Nauczyciel to czy wszechmocny GURU? To piękne, że masz szacunek do swoich nauczycieli, lecz niepiękne, iż przyjmujesz ich zdanie bezkrytycznie.
Zachęcam do krytycznego zastanowienia się nad tym, czym jest LITURGIA, i czym się różni od TEATRU. Wówczas zauważysz istotę sacrum i tego co sacrum udaje.
Z tego wyniknie oczywista odpowiedz na PROBLEM.
Pozdrawiam
PS. Przewrotnie zapytam, dlaczego uparcie chcesz COŚ nazywać Teatrem, a nie chcesz nazwać tego LITURGIĄ. Intuicja podpowiada mi, że LITURGIA była wcześniejsza od Teatru – była MATKĄ Teatru.
w.