Urodziłem się bez swojego przyzwolenia...

Archiwum kategorii ‘Rozmowy’

O kagańcu.

In Rozmowy on 28 Luty 2009 at 11:24

Andrzej,  na swoim blogu zamiescił tekst  “Wykszatłciuch – to nie brzmi dumnie”. Zaintrygowany treścią, odpowiedziałem komentarzem. I rozpoczęliśmy rozmowę, która przybrała dosyć nieoczekiwany kształt, znacznie odbiegający od inspirującego “wykształciucha”.

Problemy postawione przez Andrzeja: “na co dzień można spotkać ludzi, którzy myślą mechanicznie jakby ktoś im nałożył kaganiec”, “w młodym społeczeństwie. Źle jest widziane mieć własne odrębne zdanie. “, “Zanika wiara w siebie… …Dziś liczy się zbiorowość.”, “odczucie tego człowieka, że nie pasuje do masowego grona studentów. I to się dzieje na każdym polu życia społecznego.”, “Jestem wierzący. A wie Pan jakie są reakcje? To ty z ciemnogrodu, wierzysz w takie zabobony? Boga nie ma itd”, “Są pewne rzeczy, które są skutecznie wypierane z życia społecznego. Ja to określam normalność. Normalność jest wypierana. Nie można wierzyć w Boga, bo masowe media go nie potrzebują on nie pasuje do wizji świata. Źle nie można mówić o aborcji, eutanazji, o śmierci i przemijaniu w ogóle.”, “Społeczeństwo szuka takiego “Szymona z Cyreny”, który weźmie ten krzyż i pomoże albo najlepiej niech on niesie krzyż. My społeczeństwo umywamy ręce. Dziś brak ludzi, którzy by się spierali w merytorycznej rozmowie. Brak takich filozofów jak Platon, Sokrates czy nawet Jezus. Ludzie z charyzmą są na uboczu. Nie pasują do wizji dzisiejszego nowoczesnego świata.”

Problemy te wydały mi się na tyle ważkie, że postanowiłem, przenieś dyskusje tu. Czyniąc z tego osobny wątek.

cloud-ghost-lCloud Ghosts I Richard Riemerschmid

Rozmowę z Andrzejem, rozpocząłem wpisem, na jego blogu. Podam go poniżej w całości:

***

Jedrzej,

poruszył Pan wiele ważkich problemów.

Mam nadzieję, że powiemy sobie wzajemnie coś bardzo ważnego.

Zatem zacznijmy:

1. Nie jestem wierzący.

Lecz nigdy nie wpadł bym na pomysł by wierzącemu zarzucić że jest “ciemnogród”. Z wiara to jest tak, że w zasadzie nigdy nie wiemy “jak jest naprawdę”, bo właśnie w tym jej istota.

Ogólnie rzecz ujmując dosyć brutalnie oddzielam wiarę //ludzka potrzebę “przejawienie nieprzejawionego”// od wykorzystywania tej szczególnej właściwości ludzkiego umysłu poprzez różnego rodzaju religie, które nie są niczym innym, jak zapleczem POLITYCZNYM grupy organizującej za pomocą RELIGII większą czy mniejsza grupę społeczną.

Cóż, niekiedy obserwuje, że wyznawcy jakieś religii zorganizowani w kościele, są w swych zachowaniach bardzo podobni, jeżeli nie identyczni do wyznawców jakieś partii politycznej.

Patrząc z pozycji niezaangażowanego obserwatora wygląda to tak, jakby i jedni i drudzy mieli na sobie dosyć dokładnie dopasowany “kaganiec”.

Lecz czy aby na pewno jest to kaganiec?

Czy własne przekonania, czy to religijne, czy to polityczne można nazwać “kagańcem”? Bo przecież w pewnym sensie jest to kaganiec. Polegający na tym, że wierząc iż coś jest takie, a nie inne, nie dopuszcza się tego, że w rzeczy samej to w co się wierzy może być całkowicie odmienne od tego “jak” się o tym //w to// wierzy.

Lecz, czy to, ze ktoś ma inne widzenie świata niz ja, upoważnia mnie do tego bym go szyderczo obśmiewał?
Oczywiście nie, i to nie dlatego, że jestem “dobrze wychowany” lecz racji mądrze zrozumiałego mojego własnego interesu.

Albowiem, każdy kontakt z inna myślą nawet o problemie, który jak mi się wydaje mam gruntownie przemyślany, czyni możliwość zmiany mego stosunku do tego w co, i jak wierzę.

Daje mi to szansę zmieniać moja WIARĘ. A zatem, być twórczym. Gdyby człowiek nie zmieniał swojej “wiary” nadal by orał sochą a nie pługiem etc, etc..

cdn.

medusa-lMedusa Arnold Böcklin

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.