Czuang-Tsy łowił ryby w rzece. Król Cz’u wysłał do niego dwóch dostojników, żeby stawili się przed nim z takimi słowami: :Król pragnie cie obdarować trudem rządzenia państwem”. Czuang- Tsy nie wypuszczając wędki z dłoni, odpowiedział:
- Słyszałem , ze macie w Cz’u cudownego żółwia, który nie żyje już od trzech tysięcy lat. Król trzyma go obwiniętego w jedwabie w głównej sali świątyni przodków. Jak sadzicie: czy ten żółw wolałby być nieżywy i aby pozostałe po ni kości były czczone, czy tez żyć i włóczyć swój ogon z błocie?
Dostojnicy powiedzieli:
- Wolałby żyć i włóczyć swój ogon w błocie.
Na to Czuang- Tsy odpowiedział:
- Idźcie sobie. I ja tez będę nurzał swój ogon w błocie .
Tung Kuo-tsy zapytał Czuang-tsy: – Gdzie znajduje się to, co nazywamy tao? – Nie ma miejsca, gdzie by go nie było. Tung Kuo-tsy dalej pytał: – Lepiej będzie, jeżeli mi to określisz dokładniej. Czuang-tsy na to: – W tej mrówce. – A gdzieś niżej? – W źdźble trawy. – A jeszcze niżej? – W tej cegle – A najniżej? – w tym kale i moczu.
Chinese music – traditional pipa solo by Liu Fang 劉芳琵琶
Mewy nie dlatego są białe, że codziennie się kąpią. Wrony nie są czarne, bo moczą się w tuszu. Nic co stworzyła natura nie jest ani dobre ani złe. Białe nie jest lepsze od czarnego. Pewien człowiek urodził się z sześcioma palcami u rąk. Nie było to nienaturalne, nie było to złe, ani dobre. Inny człowiek, który urodził się z pięcioma palcami, chciał mieć ich sześć. To było głupie.
Pewnego razu Czuang Czu śnił, że jest motylem, beztroskim motylem latającym pod niebem, radośnie trzepocząc skrzydłami. Pochłonięty figlowaniem z chmurami upojony lekkością motyla zapomniał, że jest Czu. Gdy się obudził, znów był prawdziwym Czu. I teraz nie wiadomo, czy to motyl był snem Czu, czy to Chu był snem motyla. A przecież Czu i motyl z pewnością różnią się od siebie. I to właśnie nazywa się przemianą istoty.
