“A Paniezus przyskocył do śmierzi i prask ja znowa w pysk. “Patrzajze, kanalija jedna, ja wiem, ka tak małe hrobacki siadujom i zyjom, i nie dam im z głodu skapać, a o dzieciak byk zabacył? Hybaj wartko, bier wdowe!”"
To oczywiście Sabała /A.Stopka, Sabała. Portret, życiorys, bajki, powiastki, piosnki, melodie/
I jeszcze:
“A tez w tamtej ziemi pod ten cas niebezpiecno było: bowiem Klesc podniosł był wojne pseciw Słowikowi, że niekiedy Słowik pozycuł był u Klesca zadnice, a na wesele go prosono, a dupy nie miał. Klesc jako prostacek nie spodziewając się słowikowej chytrosci pozycuł mu śmierdzącej. Po onym weselu upomniał się Klesc swego zadka u Słowika, ale Słowik jesce z niego psesydza wołając: “Klesc, Klesc, po co rzyć, po co rzyć!” To kiedy klesc nieborak lezie do niego jako po swą własną, to zaś Słowik psy scuje: “Cin, cin, cin, na, na, na, la, la, la, hur, la, la, la!”"
Cudne, prawda? Znajdziesz ten tekst w K. Badecki Polska komedia rybałtowska. Zaznaczenie kursywą oczywiście moje, bo czyż to nie wspaniałe owo miejsce służące do siedzenia nazywać: zadnicą, dupą, smierdzącą, rzycią?
Uczcie się poeci.
